UWAGA!

Uwaga! [REZERWACJA] obok tytułu i komentarze pod postem NIE oznaczają, że książka jest już niedostępna. To znak, że właśnie trwają negocjacje w sprawie wymiany. Jeśli zakończą się fiaskiem, możesz być następny w kolejce:)

środa, 6 marca 2013

Joseph Conrad, Smuga cienia













PIW, 1976
str:133
okładka: miękka
wymiana/sprzedaż
stan: db (pożółkłe kartki)
wartość rynkowa: antykwaryczna



Kolejna powieść Conrada przedstawiająca problem konfrontacji jednostki ze wspólnotą. Pokazuje bolesny proces przechodzenia od młodości ku dojrzałości, przekraczania symbolicznej "smugi cienia", poza którą nic nie jest już tak oczywiste i pewne.  [Empik]

(...) Conrad nie pisał o morzu, ale o ludziach! Morze było tylko tłem, światem, który sam znał doskonale. Ludzi przedstawiał w zderzeniu z żywiołem, ale głównie w konfrontacji ze sobą. W Smudze cienia morze jest rekwizytem czy raczej częścią dekoracji, niczym więcej. Wszystko, co ważne zachodzi między ludźmi, którzy rozmawiając o tym samym, często nie potrafią zrozumieć się wzajemnie. Jako że są marynarzami, dzielą ich stopnie i strach przed przełożonym, ale również niechęć do współpracy i odmienne interesy. Główny bohater na tle innych błyszczy jak złota gwiazda. Młodość dodaje mu naiwnej pewności i drażniącej hardości. Gdy przyjmuje stanowisko kapitana i zobowiązuje się dostarczyć statek, którego poprzedni kapitan umarł na morzu, czuje, że spełniły się jego marzenia. Jednak nie potrafi nawiązać kontaktu z załogą – może to przez chorobę trawiącą niemal wszystkich marynarzy, może przez złego ducha zmarłego kapitana, a może przez zbyt młody wiek nowego… Okazuje się, że jest zupełnie sam na pełnym morzu. Chociaż na najwyższym stanowisku, a jednak całkowicie niezdolny do wprowadzenia statku do macierzystego portu. Bez załogi kapitan nie istnieje. (ja:)

Ocena BiblioNETki: 4,62/6


Książki, na które chętnie się wymienię, znajdują się w zakładce WISH LIST
Ale zawsze można podrzucić jakiś inny tytuł:)
Kontakt: kraina_chwilowego_zapomnienia@wp.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz